sobota, 18 marca 2017

Rozdział 2- Il compito

Lepsze jest działanie od bierności. W grze, jaką prowadzimy, nie możemy odnieść zwycięstwa. Ale niektóre przegrane są mimo wszystko lepsze od innych.
George Orwell

Gabinetu oficera Reina z pewnością nie można było nazwać przyjemnym miejscem. W ciągu swojej zaledwie dwuletniej służby w więzieniu Alvan był w tym miejscu tylko kilka razy, ale za każdym razem wywierało na nim dosyć niemiłe wrażenie. Pomieszczenie wyglądało tak, jak gdyby nikt w nim nie sprzątał od kilku tygodni – gruba warstwa kurzu przykrywała mahoniowe meble, z kosza na śmieci wysypywały się zgniecione kartki papieru, a puste szklanki po herbacie stały w nieładzie na komodzie. Z ścian wyłożonych ohydną, zgniłozieloną tapetą spoglądały na zebranych w biurze trofea myśliwskie w postaci wypchanych głów saren i lisów. Na dodatek gabinet był jak zwykle przesycony dymem papierosowym, którego stężenie w połączeniu z niewietrzeniem pokoju przyprawiało o zawroty głowy i ataki kaszlu.

sobota, 4 marca 2017

Rozdział 1 - Le spine

Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny.
George Orwell

Obudził się zlany potem. Nie pamiętał, co mu się śniło, ale z pewnością nie było to nic przyjemnego. Przebywając w miejscu takim jak to, nie mógł liczyć na to, że jego sny będą opływały szczęściem i beztroską. Zazwyczaj słyszał krzyki torturowanych więźniów i płacz kobiet pochylających się nad zmasakrowanymi ciałami ludzi powracających z nadludzkim wysiłkiem do cel z przesłuchań. Widział błagalne spojrzenia docierające do niego, kiedy wchodził we śnie do cel, by przynieść więźniom jedzenie, które tak naprawdę było tylko bezwartościową papką. Czuł metaliczny zapach krwi, kiedy musiał wynosić z cel ciała więźniów, którzy nie przeżyli tortur, a zostawali porzuceni na kilka godzin w więziennych salach, by zadać jeszcze więcej bólu współtowarzyszom niedoli.